7 comments on “Reorganizacja

  1. Dostaję ku….cy w takich chwilach. Milion spraw na minutę. Jak by wszyscy się umówili, że właśnie teraz muszą coś ode mnie chcieć.
    Nauczyłem się by na poniedziałek nie planować sobie żadnych ważnych rzeczy. Jest lista spraw do załatwienia, ale prawie zawsze w poniedziałek wszystko się posypie, bo przez weekend ktoś sobie coś przypomniał – razy milion.

    Plany układają się zatem w poniedziałek na cały tydzień (chyba, że coś wcześniej było zajęte w kalendarzu).

    I koniecznie przynajmniej 2 wieczory i jeden cały dzień musi być w tygodniu zarezerwowany dla mnie. Przyjemności ponad pracą.
    Czasem jednak są takie miesiące, że nie ma szans na wygospodarowanie tego wolnego, bo nadrobić trzeba zaległości w pracy. Trudno.

    Jest też jedna zasada: jeśli ktoś właśnie nie umiera albo nie ma noża napastnika w kroczu… może liczyć na wpisanie do kalendarza najwcześniej na najbliższy wolny termin – najwcześniej jednak na dzień następny.
    Z czasem zaczynają się uczyć ;)

    Póki co ogarniam. Ale co jakiś czas robię listę zaległości i w miarę nastania chwil spokoju wracam do tej listy i realizuję wg. pilności i długości zalegania w niebycie.

    Pozdrawiam

  2. haha, w poprzedniej pracy byłam na szkoleniu z organizacji czasu pracy i zarządzaniem efektywnością czy coś w tym stylu. Trwało ono dwa dni, podczas których wydawało mi się że to właśnie jest czas stracony ;) ale jak tylko wróciłam do codziennych obowiązków to tak raz w tygodniu dziękowałam za te dwa dni i dalej dziękuję.

    Lista rzeczy do załatwienia to podstawa więc idziesz dobrym torem, trzeba jeszcze się na tej liście nauczyć odnajdywać rzeczy które są ważne dla nas oraz takie które są absolutnie zbędne (lub można je oddelegować jeśli jest komu).

  3. Oj, ja w tej chwili też powoli zapominam jak się nazywam…

    Lista rzeczy do zrobienia to pierwsza sprawa.
    Potem zaczynam z reguły od wyszukania tych najmniejszych rzeczy. Bo ich jest zwykle sporo, a każda z nich to zazwyczaj 5 min roboty i po zrobieniu ich lista zmniejsza się o połowę (jak nie więcej) i widzę co tak naprawdę zostało ważnego do załatwienia.

    Zwykle jednak robię to w sytuacji kryzysowej. Na codzień bardziej idę na żywioł…

    A najważniejszy jest przede wszystkim plan.

    Na studiach uczyli mnie "Dobry plan to połowa sukcesu".
    I tak zazwyczaj jest.

    Powodzenia w reorganizacji!

  4. Arturze, dokładnie wiem co masz na myśli, bo jestem w takiej sytuacji od… zawsze ;)

    Swego czasu jednak managing nauczył mnie jednej rzeczy: kalendarz.

    Kiedy następuje taka sytuacja, że mam jednocześnie sprawę na telefonie, fejsie, mailu i żywo, po prostu podczas rozmawiania o jednej, zapisuję drugą już w kalendarzu na iphonie. Momentalnie. Przyzwyczaiłem się, że wieczorem zawsze go przeglądam i sprawdzam, co jest do zrobienia jutro.

    Niestety dzielenie tygodnia na poszczególny harmonogram obowiązków nie wchodzi w grę – mówię z doświadczenia. Zawsze jest sprawa pilniejsza, która akurat nie wpisze się w dany dzień, a rozwali wszystkie pozostałe.

  5. Jesli jeszcze tego nie znasz to zobacz sobie Getting Things Done. Powstal do tego program Omni Focus. Powstaniesz z chaosu jak zaczniesz sie stosowac do tych prostych zasad.

  6. Dziękuję za wszystkie podpowiedzi i rady :) Część z nich już wdrożyłem i widzę, że działają :) Niedługo napiszę o tym kolejny post jak wsyztsko bardziej przetestuję.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>